Hicks i wszystko jasne. R8 Basket z kolejnym zwycięstwem

Krakowska drużyna, choć rywal okazał się dość niewygodny, postawiła na swoim. Długo musiała gonić wynik, ale Michael Hicks i jego nieprawdopodobne rzuty za trzy odwróciły na korzyść bieg rywalizacji. Dzięki temu to gospodarze mogli zasłużenie cieszyć się po końcowej syrenie.

R8 Basket dość powoli wkraczał w meczowy rytm. Goście postanowili to wykorzystać i za sprawą dynamicznych akcji m in. Pawła Lewandowskiego objęli prowadzenie. Zareagować musiał dopiero Michael Hicks. Amerykanin trafił parę rzutów z dystansu dając sygnał kolegom do boju. Jednak siedlczanie, bardzo zmotywowani do odniesienia pierwszego ligowego zwycięstwa w sezonie nie odpuszczali. Poczynania obwodowych bilansował pod koszem Rafał Rajewicz, który profesjonalne koszykarskie szlify zbierał w Zastalu Zielona Góra. Dokładając do tego całkiem przyzwoitą defensywę właściwie nie dziwiło, że po 12 minutach cały zespół wygrywał 16:29, prezentując większy polot w grze, a pewnie też zdecydowanie.

Trochę ożywienia w działania gospodarzy wniósł pozyskany niedawno Marcin Nowakowski. Sporo widział, pokazał ciekawe, niekonwencjonalne podania, tyle że generalnie brakowało wykończenia. Stąd o komfortowym położeniu mogli mówić przyjezdni. Ci znakomicie czuli się przy „strzałach” zza łuku. To stanowiło ich mocną broń i pozwoliło wypracować aż 17 punktów zaliczki. Takiego scenariusza pod Wawelem mimo wszystko nie oczekiwano.

Straty zostały widocznie zmniejszone dopiero na finiszu pierwszej połowy. Show dał Jakub Załucki, odpowiadając „trójkami” na wcześniejsze popisy koszykarzy SKK. To przywróciło wiarę w cały kolektyw, bo momentalnie złapał kontakt z konkurentem. Pomógł również Marcin Malczyk zaliczając efektowne wejście równo z syreną. Rezultat 33:37 wyglądał już zupełnie inaczej i wszyscy zdawali sobie sprawę, że potrzeba tak naprawdę chwili, by przechylić szalę na swoją stronę. Zapewne to przekazywał swoim podopiecznym sztab szkoleniowy będąc w szatni.

Niemniej nie poszło tak szybko. Podopieczni trenera Michała Spychały dzielnie stawiali opór. Mieli ogromną energię, a w składzie Karola Obarka, doskonale dysponowanego tego popołudnia. Dał się we znaki zawodnikom ze stolicy Małopolski, którzy niby dzięki duetowi Załucki – Hicks byli praktycznie o krok od remisu, a jednak cały czas coś stawało na przeszkodzie.

Szczęśliwie wciąż do końca meczu pozostawało sporo minut, dlatego istniała realna nadzieja, iż w końcu dążenia przyniosą skutek. Te słowa znalazły potwierdzenie w boiskowych poczynaniach właśnie poprzez Amerykanina dysponującego polskim paszportem. Całe spotkanie kapitalnie rzucał zza łuku, praktycznie dając fanom teatr jednego aktora. Absolutnie przesądził o triumfie. Podczas decydującej batalii, bowiem krakowianie nie tylko objęli prowadzenie. W mgnieniu oka odskoczyli na kilkanaście „oczek” (76:62), chociaż parę minut wcześniej taka sytuacja widniała jedynie wśród marzeń.

Przeciwnik pozostawał bezradny. Tempo, które forsowali miejscowi okazało się zdecydowanie za szybkie. Ponadto, wobec lepszej obrony zdołano zniwelować atuty teamu z województwa Mazowieckiego do zera. Skuteczność wydatnie zmalała. Sami gracze zdawali sobie sprawę, że raczej nie zdołają dogonić już rozpędzonej maszyny z Krakowa.

Za bohatera należało uznać bezsprzecznie Hicksa. On wie co robić, by ratować kumpli.

R8 Basket AZS Politechnika Kraków – SKK Siedlce 76:62 (15:22, 18:15, 21:19, 22:6)

R8 Basket: Hicks 34, J. Załucki 18, Pełka 8, Malczyk 5, Nowakowski 5, A. Załucki 3, Hlebowicki 3.

SKK: Rajewicz 18, Obarek 16, Król 14, Lewandowski 5, Nędzi 4, Sobiło 3, Wróbel 2.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama