Krok od szczęścia

Drugie spotkanie pod względem emocji nie rozczarowało. Znów mieliśmy mnóstwo pięknych akcji, dreszczowiec w końcówce i serca pełne nadziei. Tym razem więcej powodów do radości miał GKS Tychy, który wykorzystał okazję, przechylając na finiszu szalę zwycięstwa. Wynik 90:94 pokazuje, jak blisko był R8 Basket, a jednocześnie zmusza do dalszej, ciężkiej pracy. Już w następny weekend dwa starcia u naszych przeciwników.

Rozpoczęło się dość intensywnie. GKS, pamiętając znakomite rzuty krakowian z dnia poprzedniego postawił na silną defensywę, okupując to jednocześnie przewinieniami. Niemniej przyniosło to efekt. Mimo trafień Patryka Pełki to goście objęli prowadzenie 11:7, w czym pomogli mierzący 206 cm Dawid Słupiński oraz znakomicie dysponowany tego dnia strzelecko Marcin Kowalewski. Zresztą jego nazwisko wielokrotnie znalazło się w meczowym protokole.

Gospodarze długo trzymali się dzielnie. Poza Pełką można było liczyć na Jakuba Dłuskiego, zawsze umiejętnie znajdującego dla siebie przestrzeń pod koszem. Oprócz tego kawał pracy w obronie i ataku  wykonywał Marcin Malczyk, co sprawiło, że po pierwszej kwarcie wynik 28:27 minimalne sprzyjał naszej drużynie.

W międzyczasie na parkiecie pojawił się Michael Hicks, pauzujący podczas pierwszej potyczki za przekroczenie limitu przewinień niesportowych. Tylko, że nie za bardzo potrafił się odnaleźć. Zazwyczaj podejmował błędne decyzje, niekoniecznie pomagając kolegom w utrzymaniu dobrego położenia.

Tyszanie na dobre rozpędzili się w drugiej kwarcie poprzez niezwykle skutecznego Kowalewskiego. Jego wyczyny pozostawały bez odpowiedzi, stąd ogólny obraz potyczki szybko uległ zmianie. Wsparcie gwarantował Słupiński, nie myląc się nawet zza linii 6, 75 m., co w przypadku tego koszykarza nie jest sprawą oczywistą. Kiedy zaś uaktywnił się Michał Jankowski, przyjezdni wygrywali 51:41. Zmniejszyć dystans próbował Hicks, lecz za każdym razem piłka obijała obręcz. Stąd długą przerwę drużyny spędziły w zgoła odmiennych nastrojach.

Po zmianie stron lepsze zagrania wspominanego Amerykanina legitymującego się polskim paszportem i Marcina Nowakowskiego pozwoliły zmniejszyć straty. R8 Basket znów częściej zaskakiwał konkurenta, przy czym większość akcji gwarantowało dwa „oczka”. W ważnym momencie z dystansu przymierzył natomiast Jakub Załucki. To stanowiło znakomitą równowagę dla wyczynów m in. Norberta Kulona. Miejscowym brakowało jedynie trzech punktów do remisu. Nadzieje na triumf odżyły. Ponadto, rywal nie tworzył wrażenia nieosiągalnego, choć coraz częściej do głosu dochodził posiadający bogate ekstraklasowe doświadczenie Jankowski.

Zagrania ekipy spod Wawelu może nie przybierały perfekcyjnej formy, aczkolwiek obrana droga dawała powody do satysfakcji. GKS znajdował się dosłownie na wyciągnięcie ręki. Znowu poza Hicksem, ważne okazywały się starania Jakuba Załuckiego i Dłuskiego. Sześć minut przed syreną małopolski kolektyw przegrywał zaledwie 72:74. Po chwili zza łuku rzucił Filip Małgorzaciak, ale dwie szalone „trójki” Hicksa spowodowały, że niespełna 2 minuty przed końcem na czele znajdowała się nasza drużyna, 83:81. Jeszcze 56 sekund przed rozstrzygnięciem tablica wskazywała 85:81. Niestety seria niewłaściwych zachowań, trzy punkty Jankowskiego i faul techniczny odgwizdany starszemu z braci Załuckich niweczyły poniesiony trud. Jeden osobisty wykorzystał Kowalewski, z kolei swój wyczyn sprzed prawie 20 sekund powtórzył Jankowski. Sytuacja zrobiła się nieciekawa dla teamu ze stolicy Małopolski. Resztki energii pozwoliły Pełce przymierzyć z bardzo niewygodnej pozycji, będąc oddalonym o przynajmniej 7 metrów od kosza. Tyle, że ostatnie słowo należało do Kowalewskiego. Właśnie on przypieczętował sukces GKS-u 94:90.

Teraz rywalizacja przenosi się do Tychów. Stan 1:1 oznacza, że w walce do 3 wygranych rozegrane zostaną przynajmniej dwie konfrontacje.

R8 Basket AZS Politechnika Kraków – GKS Tychy 90:94 (28:27, 13:24, 22:16, 27:27)

R8: Hicks 22, Pełka 21, Dłuski 13, Nowakowski 12, Załucki 10, Malczyk 8, Baran 2, Renkiel 2.

GKS: Kowalewski 23, Małgorzaciak 17, Jankowski 17, Słupiński 13, Kulon 12, Szymczak 8, Deja 4.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama