Mecz nerwów w Tychach. R8 Basket krok od wygranej

Ponownie pojedynek z GKS-em Tychy okazał się być pełny emocji, zwrotów akcji i wyrównanej gry. Krakowianie długo znajdowali się krok za rywalem, ale na przełomie trzeciej i czwartej kwarty, przy udziale nominalnych zmienników – Piotra Renkiela, Aleksandra Załuckiego oraz Michała Barana wysunęli się na prowadzenie. Niestety potem w maszynie coś zostało zahamowane, a przeciwnik złapał wiatr w żagle. Michał Jankowski, Marcin Kowalewski i Damian Szymczak przypieczętowali triumf swojej drużyny 103:93. To tyszanie wygrywają zatem w rywalizacji 2-1. 

Gospodarze znacznie lepiej grali na początku meczu. Kilka akcji pod Michała Jankowskiego czy Dawida Słupińskiego wystarczyło, żeby objąć prowadzenie 11:2. Krakowianie chcieli odpowiedzieć poczynaniami Michaela Hicksa, lecz nie przynosiły one skutku. Dopiero Jakub Dłuski sprawił, że sytuacja drgnęła i nasz zespół stał się bardziej równorzędnym rywalem. Wspomnianemu podkoszowemu trzeba oddać, że umiał się znakomicie ustawić, co wykorzystywał bezlitośnie.

Problem polegał na tym, iż to nie gwarantowało powodzenia na dłuższą metę. GKS dodatkowo sporo zyskiwał poprzez dobitki, gdzie oprócz Słupińskiego aktywnością odznaczał się Tomasz Deja. Ten sam zawodnik wykazał swoje umiejętności też przy zagraniach jeden na jeden. Analizując cały tyski zespół, trzeba pamiętać o Damianie Szymczaku. Tradycyjnie dużo biegał, stwarzał zagrożenie i momentami pełnił rolę egzekutora z pożytkiem dla wszystkich. Stąd, nawet gdy po wejściu Marcina Nowakowskiego czy przebłysku Hicksa zdołano odrobić straty do minimum, miejscowi odskakiwali. Jeszcze w pierwszej kwarcie dystans nie okazał się duży. Liczby 26:23 pokazywały, że jedna decyzja może zmienić obraz wydarzeń.

W drugiej partii obserwowano więcej przewinień autorstwa obu drużyn. To zwiastowało częstsze wizyty na linii rzutów osobistych. Istniały zarazem inne elementy gry warte odnotowania. Ogrom pracy wykonywał Dłuski, stanowiąc motor napędowy R8 Basket w pełni tych słów znaczeniu. Bez niego wartość spadała przynajmniej o 50 procent. Gorzej, że sprawiał wrażenie osamotnionego w swoich dążeniach. Zupełnie inaczej było w tyskim kolektywie. Norbert Kulon, Marcin Kowalewski oraz wymieniani Jankowski i Szymczak świetnie współpracowali i 5 minut przed długą przerwą zasłużenie wygrywali 40:31.

Krakowianie nie mieli zbyt dobrych humorów. Dopiero Michał Baran i Marcin Malczyk wzięli odpowiedzialność za ofensywę i w mgnieniu oka najważniejsza ze statystyk zaczęła oscylować wokół remisu. Taki impuls najwyraźniej był potrzebny. Do wyrównania efektowną „trójką” zaś doprowadził Aleksander Załucki. Przed pauzą ten wyczyn z okolic 10 metra powtórzył Hicks. Tablica świetlna, co prawda wskazywała minimalnie korzystniejszy rezultat dla tyszan, 50:48, niemniej dalsza rywalizacja zapowiadała się niezwykle wyrównanie.

Po zmianie stron pierwotnie skuteczniej założenia egzekwowali przeciwnicy. Szybkie, dwójkowe rozegrania duetu Kulon – Jankowski i punkty tzw. drugiej szansy wysokich graczy pozwalały złapać oddech, ale team spod Wawelu czaił się tuż za plecami. Właściwie należało stwierdzić Dłuski, bo nikt inny z taką częstotliwością nie umieszczał piłki w obręczy. Zaimponował zwłaszcza fragment poprzedzający decydującą batalię. Wśród rezerwowych znalazł się Hicks, a cenne minuty od sztabu szkoleniowego dostali wymieniany już młodszy z braci Załuckich oraz Piotr Renkiel. Obaj wnieśli niesamowitą energię, potrzebną wobec nagromadzającego się zmęczenia. Próbowali małymi krokami dojść do swego i poprzez wymuszane faule lub odważne wejścia w okolicę kosza przysporzyli niemałych kłopotów defensywie konkurenta. Mało tego, spowodowali, że czwarta partia startowała od wyniku 72:71 dla R8 Basket!

Podczas ostatniej części Aleksander Załucki walczył jak natchniony. Dzięki niemu marzenia o zwycięstwie na terenie oponenta przybrały realnych wymiarów. Niestety w pewnym punkcie coś się zacięło. Parę zmarnowanych okazji do osiągnięcia bezpiecznej zaliczki kolektyw z Tychów zamienił na „oczka”, a w głównej roli wystąpił m in. niezmordowany Jankowski. GKS otrzymał wodę na młyn. Determinacja, wzajemne zrozumienie i wbrew pozorom prostota pomysłów zaprowadziła go po wielce cenny triumf. Trafienia za trzy Nowakowskiego nie odmieniły już scenariusza. Za to umiejętnościami strzeleckimi zdążył wykazać się Kowalewski, pieczętując wspólnie z Szymczakiem efektowną wiktorię. Kluczowe wydarzenia jednak tutaj nie znalazły końca, ponieważ zanim wybrzmiała syrena w niepotrzebną przepychankę słowną wdał się Hicks. Został ukarany drugim przewinieniem technicznym.

GKS Tychy – R8 Basket AZS Politechnika 103:93 (26:23, 24:25, 21:24, 32:21)

GKS: Jankowski 22, Kowalewski 16, Szymczak 15, Małgorzaciak 13, Słupiński 12, Deja 12, Kulon 6.

R8 Basket: Dłuski 24, Hicks 19, A. Załucki 13, Nowakowski 10, Malczyk 10, Renkiel 8, Baran 6, Pełka 3.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama