Piękne zawody pod Wawelem. R8 Basket na czele

W pierwszym starciu fazy play off krakowianie po momentami naprawdę pięknej grze pokonali GKS Tychy 91:85. Nasi zawodnicy już w pierwszej kwarcie osiągnęli prowadzenie 30:13 wprawiając w zachwyt samych siebie i wywołując konsternację u rywala. Ten później odbił się od dna, odrobił straty, lecz nawet zmęczenie oraz napór nie zburzyło koncepcji gospodarzy. Podczas drugiej połowy również pokazali klasę, odskoczyli, a następnie zadali decydujący cios. Dzięki temu w ćwierćfinałowej rywalizacji wygrywają 1:0.

Początek spotkania chyba przeszedł oczekiwania wszystkich. R8 Basket, mimo braku Michaela Hicksa, pauzującego za przekroczenie limitu przewinień niesportowych, szybko złapał swój rytm i postanowił wykorzystać jedną ze swoich największych broni, czyli rzut za trzy. Efekt był taki, że tej sztuki dokonał… 7 razy z rzędu, co przyniosło blisko 20 „oczek” zaliczki! A przecież konfrontacja ledwie się rozpoczęła.

Każdy imponował odwagą przy podejmowaniu decyzji. Zazwyczaj, zaraz po złożeniu się do rzutu, piłka lądowała w obręczy. Dwa razy zza łuku przymierzył Jakub Dłuski, dodając tylko spektakularności scenariuszowi. Wspomogli go Patryk Pełka, Marcin Malczyk, Jakub Załucki i Marcin Nowakowski, czyli cały team.

GKS nie potrafił znaleźć odpowiedzi. Sporadyczne wejścia Damiana Szymczaka czy Filipa Małgorzaciaka stanowiły kroplę w morzu potrzeb. Tyszanie przebudzili się dopiero w drugiej partii. Oprócz wymienionych przed momentem obwodowych uaktywnili się podkoszowi, czyli Marcin Kowalewski i Tomasz Deja. Zauważając, że jednocześnie skuteczność poczynań miejscowych spadła, nie dziwi, że dystans dzielący obie ekipy zmalał. Gorzej, że na tym się nie zakończyło. Podopieczni Tomasza Jagiełki złapali wiatr w żagle. Zresztą w drugiej rundzie sezonu zasadniczego szło im doskonale, pokonali nawet Spójnię Stargard, dlatego apetyty na sukces mieli spore.

Przed przerwą, R8 Basket za sprawą Michała Barana i Jakuba Dłuskiego udało się obronić korzystny wynik, 45:42, choć  minuty poprzedzające długą pauzę dowiodły, iż łatwo nie będzie. Jednak po zmianie stron prym wiodła nasza drużyna. Wciąż łatwością punktowania z daleka charakteryzowali się Załucki i Malczyk. Kiedy natomiast spod kosza trafił Pełka, tablica świetlna wskazywała wartości 64:51. Można było nieco odetchnąć.

Od tego momentu krakowianie praktycznie kontrolowali wydarzenia. Niezwykle aktywny Szymczak stwarzał zagrożenie, podobnie mierzący 206 cm Słupiński bądź Małgorzaciak, tyle że w perspektywie finału zmagań niewiele to zmieniało. Zresztą ten ostatni, w całym występie zanotował tylko 9 celnych rzutów na 24 próby.

Warto podkreślić rolę zmienników. Aleksander Załucki, Piotr Renkiel i Kacper Stalicki pozwalali dłużej grającym kolegom odpocząć, samemu wykonując mnóstwo pożytecznej pracy przy zbiórkach, „strzałach” lub niebezpiecznych zbiegnięciach pod kosz. W ten sposób siły zostały rozłożone bardziej równomiernie.

Trochę nerwów pojawiło się jeszcze w końcówce. Przyjezdni dzięki akcjom obwodowych, Norberta Kulona, Piotra Hałasa i, a jakże, Małgorzaciaka zmniejszyli straty do 4 punktów. Wówczas faulowali taktycznie licząc, że ostatnie 3 minuty pozwolą odwrócić bieg wydarzeń. Niemniej dojrzałość i profesjonalizm zespołu ze stolicy Małopolski okazał się mocniejszy od dążeń konkurenta. Tym samym, R8 Basket wygrywa w całej rywalizacji 1-0. Druga potyczka już w niedzielę (15.04) o godzinie 17 w hali AWF.

R8 Basket AZS Politechnika Kraków – GKS Tychy 91:85 (30:13, 15:29, 30:18, 16:25)

R8 Basket: Dłuski 19, J. Załucki 18, Pełka 15, Nowakowski 15, Malczyk 9, Baran 7, Stalicki 3, A. Załucki 3, Renkiel 2.

GKS: Małgorzaciak 25, Szymczak 18, Słupiński 12, Hałas 9, Kulon 9, Kowalewski 6, Deja 6.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama