Podziękowania za to, co warto docenić

Ponad dwa lata współpracy, przejście z III ligi na zaplecze ekstraklasy, wiele pozytywnych emocji, nadziei oraz spotkanych ludzi sprawiło, że ten okres czasu dla całego R8 Basket był z punktu widzenia trenera, ale też pasjonata dyscypliny czymś szczególnym.

Kiedy rozpoczynaliśmy cały projekt drużyna, jako AZS Politechnika Kraków pod wodzą pierwszego trenera, Jerzego Dybały miała zaledwie szansę awansować na szczebel drugiej ligi. Spokojnie trenowaliśmy, oczywiście w miarę możliwości czasowych, stawialiśmy czoła kolejnym rywalom i staraliśmy się dzielnie trzymać. Od samego początku mocno wspierała nas Pani Dyrektor Politechniki, Barbara Grabarska Pietruszka zatwierdzając dostęp do hali w terminach niczym dla grupy VIP. Przy organizacji meczów natomiast niezbędna okazywała się być  także przedstawiciel AZS Politechniki, Pani Aldona Patycka, zawsze nadzorująca egzekwowanie regulaminów. Ich pomoc to świadomość, że zawsze można na kimś polegać.

Zupełnie nowy etap nastał po rozmowie z Dominikiem Kotarbą. Krakowski biznesmen, wielbiciel sportu i aktywności fizycznej w ogóle pod najrozmaitszą postacią, a przede wszystkim prawdziwy sympatyk koszykówki zaproponował, żeby nie poprzestawać na małych krokach tylko spróbować zbudować coś większego.

W ten sposób, już po osiągnięciu awansu z najniższej klasy rozgrywkowej stworzono ciekawy team, w którym nie brakowało zawodników z ekstraklasowym czy nawet reprezentacyjnym doświadczeniem. Na ławce trenerskiej, obok wspominanego Jerzego Dybały zasiadł Rafał Knap, przejmując rolę głównodowodzącego, a nad całością czuwała ówczesna Pani Prezes, Ewa Kotarba Majkutewicz. Pod trykotem klubu biegał Michał Hlebowicki, zdobywca pucharu Europy FIBA, mistrz Cypru, Łotwy i zasłużony koszykarz dla przynajmniej kilku polskich ekip. Z Krosna przyszli świeżo upieczeni współautorzy awansu do PLK, Michał Baran i Wojciech Pisarczyk. W trakcie sezonu doszli m in. Marcin Malczyk, doskonale znany z boisk elity oraz aren… triathlonowych, mierzący 202 cm wzrostu Patryk Pełka, a także posiadający polski paszport Michael Hicks, choć jego występy były planowane dopiero po ewentualnym uzyskaniu awansu.

Zdobywając po drodze Puchar Polski PZKosz, promocja do I ligi okazała się być wywalczona w pięknym stylu. Jedna poniesiona porażka i 34 odniesione zwycięstwa potwierdzały klasę kolektywu. Wejście na poziom centralny budziło ekscytację, nadzieje, trochę niepewności, lecz wyznaczało pewien kierunek.

Mnóstwo pracy mieli organizatorzy, z Kamilem Zawarskim na czele, którzy musieli sprostać wymogom. Ze odpowiednim wsparciem przyszła organizacja FitPark Park Wodny Kraków i wszyscy ludzie ją tworzący. Mieliśmy doskonałe warunki do korzystania z siłowni, czując się niejako wyróżnionymi.

Wśród zawodników z kolei, pojawił się uznany w świecie polskiego basketu środkowy, Jakub Dłuski. Wraz z biegiem sezonu doszli rozgrywający, Marcin Nowakowski, mający za sobą 10 lat spędzonych w ekstraklasie oraz podkoszowy, Seid Hajrić. Bośniak, legitymujący się również polskim paszportem swego czasu zawitał do naszego kraju za sprawą Andreja Urlepa. To eks-selekcjoner biało-czerwonych ściągnął go, by wzmocnił Anwil Włocławek. Później, z niewielkimi przerwami grał właśnie w Polsce, aż przyszło mu uzupełnić szeregi R8 Basket. Już z silnym centrem obronione zostało trofeum Pucharu Polski PZKosz.

Wraz z nowym rokiem przyszły pewne zmiany na ławce szkoleniowej. Drużynę opuścił Rafał Knap, a sztab uzupełnił trener Wojciech Downar Zapolski. Jest to autor, bodaj najbardziej spektakularnego mistrzostwa Polski w historii polskiej koszykówki. Prowadząc żeńską Wisłę Can Pack, w decydującym, 7 meczu przegrywał czterema punktami z Lotosem PKO BP Gdynia. Do końca regulaminowego czasu pozostawały 3 sekundy. Wtedy nakreślił plan, jakiego nie powstydziliby się najlepsi reżyserzy lub… wojenni stratedzy. Anna DeForge najpierw trafiła jeden rzut osobisty, następnie drugi celowo spudłowała, by zebrać piłkę, wybiec za linię rzutów trzypunktowych i w ten sposób doprowadzić do dogrywki. Tą, krakowianki potem wygrały.

Wojtkowi dziękuję, że przed drugą częścią ekscytującego, acz trudnego dla nas sezonu zdecydował się pomóc swoją wiedzą i przekazać ogrom pozytywnej energii. Ona bardzo się przydała. W końcu oprócz pięknych, zapadających w pamięć sukcesów przytrafiały się porażki, za każdym razem dające cenną, bolesną lekcję ukazującą braki, które należało poprawiać.

Finalnie rundę zasadniczą ukończyliśmy na 4. miejscu z bilansem 22 triumfów i 10 przegranych spotkań. W pierwszej fazie play off napotkaliśmy bardzo groźny GKS Tychy. Ponownie chcieliśmy rywalizować o najwyższe laury, mimo, że droga zdawała się być kręta i wyboista.

Zmagania z GKS-em dały z pewnością wielką satysfakcję koneserom koszykówki, jednak minimalnie lepiej wypadli tyszanie. Zwycięstwa 103:93 i 113:105 na własnym parkiecie przesądziły o tym, że to oni znaleźli się w półfinale. Nam przypadła sportowa złość, smutek, przypuszczalnie trochę żalu, że nie dostarczyliśmy przynajmniej nieco więcej emocji.

Nawet mała radość, sukces nie byłaby możliwa bez pracy zawodników. Łącznie cztery lata spędzone pod szyldem AZS Politechniki oznacza szeroką grupę koszykarzy, stawianie czoła wyzwaniom i dążenia nadające sens. Cieszę się, że razem mogliśmy zrobić tyle pozytywnego, bo właśnie w takich kategoriach postrzegam nasze działania. Niezależnie od poziomu rozgrywkowego. Bardzo dziękuję!

Jednocześnie, chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy przez ten niezwykle intensywny etap działalności R8 Basket współdzielili radości, troski, cieszyli się na nadchodzące wyzwania i poświęcili się dla wspólnego dobra. Dla mnie była to wspaniała przygoda, nauka oraz sposób realizacji tego, co kocham.

Marcin Kękuś.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama