Przestroga przed play off. Heroiczna walka i brak szczęścia

Mecz w Kłodzku przyniósł zdecydowanie więcej emocji niż zakładano. Faktem jest, że gospodarze od początku dość swobodnie dochodzili do pozycji rzutowych i je wykorzystywali, ale długo R8 Basket zachowywał wysoką skuteczność za sprawą m in. Michaela Hicksa oraz Patryka Pełki, co pozwalało wiązać nadzieje na zwycięstwo. W drugiej połowie rywal odskoczył, Hicks wyleciał do szatni za faul niesportowy i techniczny, a na samym finiszu czwartej kwarty nasz zespół w dramatycznych okolicznościach odrobił straty. W dogrywce zdawał się być na właściwej drodze, ale ostatecznie zabrakło nieco szczęścia i precyzji.

Spotkanie rozpoczęło się od dość otwartej wymiany ciosów. U miejscowych aktywny był m in. Maksym Kulon. Podobnie Marc Oscar Sanny, który dość długo trzymał piłkę przy ręce i przy wykorzystaniu swojej szybkości przysparzał trochę problemów defensywie R8 Basket. Nasz team natomiast zainaugurował występ od dwóch „trójek” Michaela Hicksa, czyniącego to z niezwykłą swobodą. Ze wsparciem postanowił pospieszyć mu Marcin Malczyk, wypadając wcale nie gorzej od kolegi.

Gra krakowian charakteryzowała się zróżnicowanym stylem. Po zagrywkach przygotowanych dla obwodowych, znalazło się miejsce, by przeprowadzić kontrę. Tutaj również trzy punkty, lecz w konfiguracji „2+1” uzyskał Patryk Pełka. Ten sam zawodnik okazał się bardzo pożyteczny także w walce podkoszowej, gdzie oprócz trafień wymuszał faule.

Niemniej najważniejsza ze statystyk cały czas oscylowała wokół remisu, a nawet wskazywała minimalną przewagę Zetkamy, 15:14. Zagrania mierzącego 208 cm Michała Jodłowskiego i Dominika Rutkowskiego robiły wrażenie, aczkolwiek pozostawało pytanie jak długo drużyna wytrzyma wysokie tempo.

Analizując postawę ekipy ze stolicy Małopolski trzeba oddać ambitną walkę o zbiórki w ataku. W ten sposób zdołano ponowić kilka akcji. Tyle, że chwilami brakowało konsekwentnego krycia na własnej części boiska. Konkurent widział tą przestrzeń i bezlitośnie obnażał braki. Przodował w tym Marcin Kowalski. Należało dokonać pewnych poprawek, ponieważ team z Kłodzka nabierał wiatru w żagle.

Reakcja w zasadzie przyszła. Hicks oraz Jakub Załucki przymierzyli z daleka, tylko, że nadal obecne pomyłki w tylnej formacji zniwelowały wartość tych starań, wobec czego długą przerwę spędzono przy wyniku 42:40 dla gospodarzy.

Niestety po zmianie stron, wcale nie nastąpiło przejęcie inicjatywy przez zespół spod Wawelu. To aktywni podopieczni Marcina Grygowicza dynamicznymi wejściami przysparzali sobie mnóstwo korzyści. Za sprawą choćby Tomasza Stępnia wygrywali już 51:43, nie zważając na obecność kogokolwiek wokół.

Dobrze, że dobrą celność umieli zachować Hicks i Pełka. Właśnie ta dwójka odgrywała najistotniejszą rolę w szeregach R8 Basket, przywracając ogólny rozrachunek do stanu zdecydowanie bardziej pożądanego. Urodzony za Oceanem obwodowy wciąż wykazywał luz poczynaniach i jakby chciał go przekazać partnerom. Jednak i tu nadszedł dość przykry scenariusz. Przy rezultacie 57:55 popełnił on faul, który arbiter zakwalifikował, jako niesportowy. Nie mogący pogodzić się z decyzją gracz w przeciągu paru sekund otrzymał przewinienie techniczne, stąd jego udział w pojedynku się zakończył.

Przed przyjezdnymi stało trudne zadanie. Musieli sprostać wyzwaniu bez istotnego trybu całej maszyny, a ponadto rywal szczycił się ośmioma „oczkami” zaliczki przed decydującą batalią. Warto zaznaczyć, że trafiał on z aż 62 procentową skutecznością za dwa i 42 procentową za trzy. Wskaźniki całkiem przyzwoite.

We wcześniejszych fazach te słowa wypadało skierować równocześnie do gości, ale nie w ostatniej „ćwiartce”. Brak konsekwencji, zdecydowania i zazwyczaj odrobiny precyzji nie pozwalał realizować scenariusza wedle zamierzeń. Jeszcze Marcin Malczyk za wszelką cenę odmienić bieg zdarzeń. Niespełna 5 minut przed końcem kolektyw z województwa Dolnośląskiego prowadził 73:66. To nie stanowiło za wysokiej bariery. Mało tego, 10 sekund przed syreną ten dystans wynosił zaledwie 78:75 i na linii rzutów osobistych stanął Michał Baran. Obie szanse spożytkował i sukces był jeszcze na wyciągnięcie ręki! W odpowiedzi jedno trafienie tej samej rangi zaliczył Stępień. Brakowało zatem dwóch punktów do równowagi, które dał Aleksander Załucki przeprowadzając szarżę, a  następnie nie myląc się z półdystansu!

Nastała, więc dogrywka. Rozpoczęła się od udanej próby zza łuku autorstwa Michała Barana. W dodatkowej partii dał znać o sobie Piotr Renkiel, demonstrując niespożyte siły. Piłkę w przeciwległej obręczy z kolei umieszczali Stępień i Jodłowski. 50 sekund przed zakładanym końcem Zetkama wygrywała już 89:86. Znowu położenie klubu spod Wawelu zrobiło się niewygodne. Idąc dalej, gdy  pozostawało 14 sekund, na tablicy widniały liczby 91:88. Emocje sięgały górnych kondygnacji. Błyskawicznie wsadem popisał się Pełka, dlatego różnica po raz enty zmalała. Potem zabrakło troszkę szczęścia. Finalnie zwyciężyła Zetkama 92:90. Jednak oceniając całokształt zmagań, wolę walki i mimo wszystko umiejętność wyjścia z niezwykle ciężkiego usytuowania, naszym zawodnikom trzeba bić brawo.

Włączając we wszystko inne wyniki, GKS Tychy pokonał Noteć Inowrocław, co biorąc pod uwagę porażkę Polfarmexu Kutno z Sokołem Łańcut sprawia, że w pierwszej rundzie play off staniemy naprzeciwko GKS-u.

Zetkama Doral Nysa Kłodzko – R8 Basket AZS Politechnika Kraków 92:90 (19:16, 23:24, 23:17, 14:22, 13:11)

Zetkama: Stępień 24, Kowalski 15, Rutkowski 12, Jodłowski 11, Kulon 10 , Wojciechowski 6, Kasiński 4, Sanny 4, Lipiński 3, Malona 3.

R8 Basket: Pełka 23, Hicks 16,Baran 14, Malczyk 13, A. Załucki 9, J. Załucki 8, Dłuski 5, Renkiel 2.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama