Stawka idzie w górę. Rusza play off

W koszykarskim świecie ta faza oznacza zazwyczaj zupełnie inne emocje, wyzwania oraz sposób toczenia rywalizacji. Na początku ćwierćfinał, gdzie zmagania toczyć się będą do trzech zwycięstw. Naprzeciwko R8 Basket stanie ambitny, pełen werwy GKS Tychy. Pewnym atutem jest fakt, że pierwsze dwa spotkania rozegrane zostaną w Krakowie!

Nasz zespół przystępuje do pojedynków z 4. miejsca w tabeli, stąd posiada przywilej startu na własnym obiekcie. GKS wywalczył w rundzie zasadniczej 6. lokatę lecz wszystkie ekipy zaplecza ekstraklasy wiedzą, że jest on groźny dla każdego. Ogromny potencjał ofensywny pozwolił im niedawno pokonać nawet lidera, Spójnię Stargard. Wobec tego zapowiada się pasjonująca walka.

Krakowianie, przed paroma dniami po dogrywce ulegli Zetkamie Doral Nysa Kłodzko 90:92, dlatego skrywają w sobie dodatkową motywację, by nie powtórzyć podobnych błędów. Z drugiej strony, ciężka praca na treningach i świadomość własnych atutów powinny pomóc w skutecznym pościgu za pożądanym rezultatem.

Pozytywów i możliwości po stronie R8 Basket nie brakuje. Patryk Pełka oraz Jakub Dłuski są w stanie stworzyć kapitalny duet wysokich graczy, uzupełniając się, pomagając sobie nawzajem, a w konsekwencji stanowiąc o obliczu kolektywu. Zresztą ich domeny, czyli punkty i zbiórki to absolutnie kluczowe elementy koszykarskiego rzemiosła.

Obwodowi również charakteryzują się wysoką klasą. W zasadzie poza Dłuskim, choć on także umiał się odnaleźć w takiej rzeczywistości, każdy potrafi skutecznie rzucać za trzy, co tworzy niezwykle wszechstronny obraz zespołu. Udane występy, których nie brakowało, pokazywały, że team umieszcza piłkę w obręczy z dystansu dosłownie seryjnie. Skoro, więc są wykonawcy, to dlaczego nie podążać tym nurtem?

Aby realnie przeciwstawić się GKS-owi potrzeba twardej obrony. Ostatnio w Kłodzku ten czynnik zawiódł, zatem poprawa uchodzi za warunek konieczny. Tyszanie, przeprowadzając mnóstwo dwójkowych akcji na linii rozgrywający – środkowy rozerwali już niejedne szyki defensywne. A przecież sami nie stronią też od „trójek”.

Bez wątpienia na uwagę zasługuje Norbert Kulon. Zawodnik z pozycji numer jeden, dysponujący znakomitą kondycją, doskonale dyryguje tempem akcji i rozumie się z podkoszowymi, wykorzystując stawiane przez nich zasłony. Ponadto, sam wciela się w rolę strzelca. Trzeba mieć go non stop na uwadze. 26-latek zdążył posmakować ekstraklasy w barwach Śląska Wrocław i klubu King Szczecin, a na jej zapleczu przywdziewał trykot Polfarmexu Kutno czy GTK Gliwice.

Beneficjentem zagrań Kulona jest mierzący 206 cm Dawid Słupiński. Szlify z najwyższego szczebla otrzymał w Anwilu Włocławek. W obecnej edycji rozgrywek jego kariera nabiera tempa. Póki co uzbierał na koncie 401 „oczek”, operując głównie w bliskiej odległości od kosza. Jednak zanim tam się znajdzie stawia ważne dla niższych kolegów zasłony. Następnie zaś oczekuje podania, zamieniając je na punkty. Ten mechanizm tworzy niemal szkielet całego systemu gry GKS-u. Warto zaznaczyć, że zadania Słupińskiego przejmują Marcin Kowalewski, bądź Tomasz Deja. Obaj o wzroście 200 cm.

Oddalając się od tablicy, na myśl przychodzą Filip Małgorzaciak, Michał Jankowski i Damian Szymczak. Pierwszy z nich to kolejny przykład żelaznej kondycji. Dzięki temu nie ustępuje w tylnej formacji rywala, napędza kontry, a do tego charakteryzują go dwa schematy zachowań. Dynamiczne wejście w stronę kosza albo rzut oddany tuż po otrzymaniu podania.

Jankowski w nieco mniejszym stopniu wykorzystuje motorykę, ale zdecydowanie nie boi się „strzałów” z daleka. W ten sposób, jeśli idzie za tym skuteczność, tworzy się prawdopodobieństwo, że będzie wśród postaci legitymujących się najlepszymi osiągnięciami. 30-latek w elicie spędził aż 7 sezonów. Miał okazję spróbować swoich umiejętności m in. w PGE Turowie Zgorzelec, Enerdze Czarnych Słupsk, Śląsku Wrocław i Polskim Cukrze Toruń. Nie wolno zostawiać mu zbyt dużej przestrzeni.

Szymczak zaś to przykład siły młodości. Wykazuje przydatność przede wszystkim w szybkim ataku i zbiegnięciach z obwodu. Wprowadza tą drogą sporo zamieszania. Ta sztuka wychodzi mu całkiem poprawnie, bo dotąd zdobył 410 punktów.

Szykuje się zatem prawdziwa batalia. Potrwa przynajmniej 3 mecze.

Mecze w Krakowie:

14.04, godzina: 17
15.04, godzina: 17.

Chcesz wiedzieć więcej? Śledź naszego Facebooka i Instagrama